W październiku myję okna ostatni raz przed zimą. Przez lata kończyłem z szybą, która rano wyglądała dobrze, a po południu, przy niskim słońcu, pokazywała każdą smugę. Winny nie był płyn, tylko pora i proporcje. Dziś trzymam się czterech reguł: godzina według strony świata, dwie krople płynu, ściągaczka i temperatura powyżej zera.
Okno myję wtedy, gdy słońce na nie nie świeci
Ładny, słoneczny dzień wydaje się idealny do mycia okien, a jest odwrotnie. Gdy promienie padają na szybę, woda paruje szybciej i zostawia ślady po kroplach, zacieki i smugi, których potem nie da się łatwo usunąć. Najlepszy jest dzień pochmurny, ale bez deszczu, albo pora, gdy słońce świeci, lecz nie bezpośrednio na myte okno.
Żeby nie zgadywać, korzystam z prostego podziału według stron świata. Okna północne są zacienione niemal przez cały dzień. Południowe myję do 11 albo po 15. Wschodnie od 11, a zachodnie do 15. Dzięki temu w jeden dzień obchodzę cały dom i żadna szyba nie schnie mi w słońcu.
Do wody dodaję tylko dwie krople płynu do naczyń
Smugi biorą się najczęściej z nadmiaru detergentu, którego resztki wysychają na szkle. Dlatego do butelki ze spryskiwaczem, wypełnionej ciepłą, ale nie gorącą wodą, dodaję tylko jedną lub dwie krople płynu do mycia naczyń. Taki roztwór odtłuszcza szkło, wiąże brud z wodą i utrudnia tłustym cząsteczkom ponowne osadzanie się. To ważne jesienią, bo w powietrzu jest coraz więcej sadzy i smogu.
Drugi przepis, który warto znać, to domowy płyn z 0,5 l wody, pół szklanki octu lub alkoholu i kilkunastu kropel gliceryny. Gdy na szybie zostaje uporczywy, tłusty nalot, pomaga mocna czarna herbata z cytryną. Ciepła woda jest lepsza niż gorąca, a twarda woda potrafi zostawić osad mineralny, więc wilgoć zawsze usuwam do końca.
Spłukanie i ściągaczka robią więcej niż drogi płyn
Sam roztwór to połowa pracy. Po umyciu przecieram szybę drugą, zmoczoną w czystej wodzie ściereczką z mikrofibry, żeby zebrać resztki detergentu. Potem przeciągam silikonową ściągaczkę z góry do dołu i dopiero na koniec poleruję suchą mikrofibrą. Nie szoruję mocno, bo przy szkle nie ma takiej potrzeby.
Do polerowania dobrze sprawdza się też nylonowa tkanina, na przykład stare rajstopy. Ściereczki tetrowe odpuszczam, bo zostawiają więcej smug, niż usuwają. Co do gazet, zdania są podzielone: jedni od lat polerują szkło czarno-białą prasą, inni uważają, że to tylko dokłada smug. Ja zostałem przy mikrofibrze i ściągaczce, bo dają powtarzalny efekt.
Przy mrozie odkładam mycie na inny dzień
Ostatnie mycie okien warto zrobić, zanim przyjdą przymrozki. Gdy temperatura jest równa zeru lub niższa, krople wody na szybie mogą zamarzać. Utrudnia to mycie, zostawia smugi, a lód potrafi nawet zarysować powierzchnię szkła.
Dlatego w październiku patrzę na prognozę i wybieram pochmurny, ale dodatni dzień. Wtedy roztwór z płynem do naczyń schnie równo, ściągaczka zbiera całą wodę, a szyba zostaje czysta także wtedy, gdy zimowe słońce stoi nisko i świeci prosto w okno.
