Ruszyło grzanie, a rano na nowych oknach stoją krople, w narożniku pokoju szarzeje plama? Okna nie są wadliwe, tylko szczelne. Para, którą stare ramy wypuszczały na zewnątrz, teraz zostaje w domu i siada na najzimniejszej ścianie. Pomaga nawiewnik w ramie albo wentylacja mechaniczna, a nie rozszczelnianie nowych okien.
Skąd się bierze woda na szybie i plamy w rogach
W każdym domu codziennie powstaje sporo wilgoci. Gotowanie obiadu, gorący prysznic, a nawet zwykły oddech domowników oddają parę wodną do powietrza. Ta para nie znika, tylko krąży po pokojach, aż trafi na powierzchnię na tyle zimną, żeby się na niej skroplić.
Takim miejscem jest zwykle narożnik ściany zewnętrznej albo ościeże, czyli mur dookoła okna. Najpierw widać zaparowaną szybę, potem ciemne plamy w rogu. To znak, że ściana regularnie dostaje wodę, której nie ma jak oddać.
Dlaczego stare okna tego nie robiły?
Bo przeciekały. Stare drewniane ramy przepuszczały powietrze, a razem z nim wilgoć. Działały jak wentylacja, której nikt nie projektował: zimą ciągnęło od okna, ale para z kuchni i łazienki sama znajdowała drogę na zewnątrz.
Nowe okna o współczynniku przenikania ciepła poniżej 0,9 W/m²K są zrobione tak, żeby nic przez nie nie uciekało. Ciepło zostaje w środku i to jest ich zaleta. Problem w tym, że wilgoć też zostaje. W starym domu z cegły dochodzi jeszcze jedno: taki budynek przez dziesięciolecia oddychał przez wapienne spoiny i nieszczelną stolarkę. Gdy zamyka się go w szczelnej skorupie bez wymiany powietrza, woda zaczyna gromadzić się w murze.
Widziałem wiele domów, w których właściciel winił montażystę albo producenta szyb. Okna były w porządku. Brakowało drogi, którą powietrze mogłoby się wymieniać.
Nawiewnik w ramie, czyli najprostsza poprawka
Nawiewnik to niewielki element montowany w ramie okna, który wpuszcza świeże powietrze w kontrolowany sposób. Okno nadal jest szczelne, nie ciągnie od uszczelek, a w pokoju nie stoi już ta sama, coraz wilgotniejsza porcja powietrza.
Najwygodniej zamówić nawiewniki razem z oknami. Jeśli okna już stoją, zapytaj firmę, która je montowała, czy da się je dołożyć w istniejących ramach. Pamiętaj też, że nawiewnik tylko wpuszcza powietrze. Ono musi gdzieś uciec, zwykle przez kratki wentylacyjne w kuchni i łazience. Zaklejona albo zastawiona szafką kratka sprawi, że nawiewnik niewiele zmieni.
Kiedy lepsza jest wentylacja mechaniczna
Przy większej przebudowie, gdy i tak rusza się instalacje, warto pomyśleć o wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła, czyli rekuperacji. Ona w pełni rekompensuje szczelność nowych okien, bo stale wymienia powietrze we wszystkich pomieszczeniach, niezależnie od pogody i od tego, czy ktoś pamięta o wietrzeniu.
Rekuperacja rozwiązuje przy okazji problem, który w starych domach wraca często: łazienkę bez okna. Tam, gdzie nawiewnik nie ma gdzie stanąć, kanał wentylacyjny odbiera parę zaraz po kąpieli.
Błąd, który wychodzi po kilku latach
Najgorsze, co można zrobić, to uznać mokre szyby za drobiazg i przez każdą zimę wycierać je ścierką. Uszczelnienie okien bez rozwiązania wymiany powietrza wygląda dobrze w dniu odbioru, a pierwsze poważne objawy daje zwykle po 3–5 latach, gdy wilgoć zdąży wejść w mur.
Równie złym pomysłem jest powrót do nieszczelności: wyjmowanie uszczelek albo trzymanie okien stale uchylonych. Płacisz wtedy za ciepłe okna i wypuszczasz ciepło szparą. Szczelne okno plus zorganizowany dopływ powietrza to jedyny układ, który działa w obie strony.
