Ekipa od fotowoltaiki jest już na dachu, a ty stoisz na podwórku i nie wiesz, na co patrzeć? Patrz na jedno: każdy uchwyt pod panele ma być przykręcony do krokwi, a nie do desek poszycia, a każdy otwór w pokryciu musi dostać obróbkę i uszczelnienie. Sprawdziłem to przy własnym dachu i wiem, o co pytać.
Dlaczego samo poszycie nie utrzyma paneli
Panele razem z szynami i uchwytami to dodatkowy ciężar, który zostaje na dachu na stałe. Do tego dochodzi wiatr, który próbuje je szarpać, i śnieg, który dociska je zimą. Te siły muszą zejść na elementy, które naprawdę dźwigają dach, czyli na krokwie. Deski poszycia i samo pokrycie nie są do tego przeznaczone.
Uchwyt wkręcony tylko w poszycie może z czasem pracować i się luzować. Razem z nim luzuje się uszczelnienie wokół otworu. Kończy się to podwójnie źle: słabszym mocowaniem i wodą pod pokryciem.
Zanim ktokolwiek zacznie wiercić, ktoś powinien ocenić, czy same krokwie przeniosą dodatkowe obciążenie paneli i mocowań. Jeśli ekipa pomija ten krok, to pierwszy sygnał ostrzegawczy.
Jak sprawdzić, czy ekipa trafia w krokwie?
Nie musisz wchodzić na dach, żeby to skontrolować. Wystarczy kilka pytań i trochę uwagi w trakcie pracy.
- Zapytaj, jak wyznaczą krokwie. Porządny monter najpierw lokalizuje przebieg krokwi i innych elementów nośnych, a dopiero potem wyznacza punkty montażowe. Kto od razu rozkłada szyny „na oko”, ten zgaduje.
- Zajrzyj na strych. Jeśli poddasze nie jest zabudowane, od środka widać, czy mocowania wchodzą w krokwie, czy lądują obok nich.
- Poproś o zdjęcia każdego punktu mocowania. Po położeniu paneli uchwyty znikają z widoku i nikt już ich nie obejrzy bez demontażu.
- Patrz na układ uchwytów. Powinny iść w liniach krokwi, a nie tam, gdzie akurat było wygodnie.
- Zapytaj o dokręcanie. Szyny i uchwyty montuje się według zaleceń producenta, z właściwym momentem dokręcenia. Zbyt słabo i zbyt mocno dokręcone połączenie to ryzyko rozszczelnienia.
Każdy otwór w pokryciu to potencjalny przeciek
Każde miejsce, w którym uchwyt przechodzi przez pokrycie, to droga dla wody. Dlatego w każdym takim punkcie montuje się obróbkę (tzw. flashing) i uszczelnienia dobrane do profilu twojego pokrycia. Inna obróbka pasuje do dachówki, inna do blachy, i ekipa powinna mieć to przygotowane, zanim zacznie.
Chodzi o to, żeby warstwy hydroizolacji pozostały ciągłe, a woda spływała tak jak przed montażem. Ważna jest też zgodność materiałów: elementy, które ze sobą nie współpracują, mogą z czasem doprowadzić do rozszczelnienia.
Na dachu płaskim zasada jest ta sama, choć mechanika inna. Tam liczy się odporność na ssanie wiatru i takie obciążenie konstrukcji, które nie narusza hydroizolacji.
Pęknięte dachówki wymień przed montażem
Zanim podpiszesz umowę na panele, obejrzyj dach. Szukaj przecieków, pęknięć, uszkodzeń i luźnych dachówek albo arkuszy. Każdą taką rzecz trzeba naprawić przed montażem instalacji, a nie po nim.
Powód jest prosty: naprawa pod gotowymi panelami jest trudniejsza i droższa. Pęknięta dachówka schowana pod modułem nie zniknie, tylko będzie przepuszczać wodę w miejscu, do którego nie dostaniesz się bez zdejmowania części instalacji. Byłem pewien, że mój dach jest w porządku, a przy dokładnych oględzinach i tak znalazłem dachówki do wymiany.
